Piotr Polk (ur. 22 stycznia 1962 roku w Kaletach, niedaleko Częstochowy)

Aktor. Piosenkarz. Elektryk. Stolarz-w życiu osobistym

Lekarz. Podinspektor. Polityk. Mecenas. Projektant mody. Kelner. Steward. Żołnierz. Adwokat i… wiele, wiele innych ról w życiu zawodowym.

Piotr Polk wywodzi się z tradycyjnej, śląskiej rodziny. Wiódł zwyczajne życie. Pierwsze dojrzałe decyzje powiodły go do technikum elektrycznego, jednocześnie uczęszczając do szkoły muzycznej w Lubińcu. Zdobył umiejętność grania na gitarze, perkusji, akordeonie i fortepianie. Założył nawet grupę rockową Boss, której był liderem. W trakcie pobierania nauki w technikum, poważnie zachorował jego ojciec. To on, by chronić matkę, rozmawiał z lekarzami o stanie zdrowia taty. Niestety, leczenie nie przyniosło pomyślnych rezultatów i mając 19l. przyszło mu się z nim pożegnać. Został sam z matką. Ukończył technikum, zakochał się. To był dla niego naprawdę trudny rok. Starał się być silny, jednocześnie łkając w nocy do poduszki jak dziecko. Czuł, że muzyka nie jest do końca tym, czego pragnie i jednak bliższe serca jest mu aktorstwo. Miał wątpliwości. Trudno mu było podjąć decyzję czy wyjechać i spełniać marzenia o byciu aktorem czy pozostać w domu rodzinnym, by sprawować opiekę nad rodzicielką. Ta jednak skłoniła go do walczenia o siebie i swoje szczęście argumentując tym, że jak nie spróbuje to zawsze będzie tego żałował.

Złożył więc papiery na wydziale aktorskim Wyższej szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi, na której był pod czujnym okiem Jana Machulskiego. W 1986r. Ukończył studia wraz z Wojciechem Malajkatem i Cezarym Pazurą. Po ok. 2-3 latach, mając już dyplom w kieszeni, zapragnął zrobić karierę zagraniczną. Wybór padł na Paryż głównie ze względu na swoją menadżerkę, Francuzkę, którą poznał na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes przy promocji filmu “I skrzypce przestały grać”. Były to czasy, gdy potrzebowano zaproszenia, a dodatkowy brak znajomości języka, mogły zniwelować jego szanse na wyjazd. Szczęśliwym trafem udało mu się dostać angaż w sztuce piosenki francuskiej w teatrze Romualda Szejda. Szybko nauczył się tekstów na pamięć i wystąpił na premierze m.in. przed delegacją z ambasady francuskiej. Przyjąwszy zaproszenie, by uświetnić kilka uroczystości, dostał wizę bez większych problemów.

Na miejscu miał wiele spotkań zawodowym, ciągle jednak nie dostawał angażów. Podjął się roli mężczyzny do towarzystwa pewnej 94-letniej samotnej, zamożnej pani. Jego obowiązki tyczyły się również pomocy w prowadzeniu domu, przy okazji ucząc się od niej języka. Imał się dodatkowo różnych, często ciężkich prac np. przy remoncie apartamentu jednej z modelek Karla Lagerfelda. Choć 3-letni pobyt we Francji nie zaowocował wielką karierą, nie żałował swej decyzji. Jak twierdzi to właśnie tam nabrał pokory. „Wszystko jest po coś”-mówi. Ku uciesze wielu jego fanów zaczął grać zarówno w teatrze jak i telewizji. Dziś jest jednym z najbardziej znanych i cenionych, polskich aktorów. Obecnie możemy go oglądać jako, nieco sztywnego w obejściu, podinspektora Oresta Możejki w „Ojcu Mateuszu” oraz na deskach teatrów: warszawskiej Syreny, Kamienicy, Kwadratu (gościnnie), a także w krakowskim Teatrze Stu. Jak sam przyznaje, najbardziej w życiu żałuję, że nie dane mu było posiadać dzieci.

J.

*zdjęcia pochodzą z oficjalnego fanpage aktora z portalu Facebook